ooo nareszcie ^^ dziękuję wszystkim za życzliwe komentarze.
Aj Em Piekuo- czekam w ciągu dalczym na Twoje opowiadanie! ;)
Koko- Nie ma to jak jezioro ^^ mam nadzieję, że przeczytasz! :*
Milego!
Południe w Forks przebiegało jak zwykle w bardzo wolnym tempie. Przynajmniej tym, którzy nie mieli do roboty nic, po za siedzeniem w domu i oglądaniem telewizji. Jednak byli też ludzie zapracowali, którzy nie mieli czasu na chwilę oddechu, a zwłaszcza na oglądanie marnych seriali.
- Ścisz to Emmett! Mógłbyś być trochę bardziej wyrozumiały, nie widzisz, że nie umiem się skupić.? – rozpaczliwy głos Alice dobiegał z przed pokoju. Czarnowłosy posłusznie zrobił to co kazała mu lokatorka. Może nawet jeśli chciał pooglądać dalej żałosne filmy, zrobił to tylko dlatego, że bardzo cenił swoją przyjaciółkę. Spojrzał z zaciekawieniem w stronę Alice uśmiechając się wesoło na widok zmartwionej dziewczyny. Krótkowłosa próbowała odpowiednio przygotować plan koncertu który miał zjawić się już w sobotę.
- Jak ci idzie? – zapytał Emmett radośnie pstrykając palcami.
- Nawet mnie nie denerwuj. Zostały tylko trzy dni, a ja nic nie mam. Kompletnie nic. Totalne zero. Porażka, ja naprawdę nie wiem jak będę to prowadzić. – żaliła się, uderzając delikatni głową o stół. Spoglądając czasem na promienną twarz rozmówcy uśmiechała się lekko.
- Mogę ci pomóc, jeśli chcesz.
- Co?! Czy… czy…- zaniemówiła – była dziś może sprzedawana na bazarze krew w puszkach krew po 1,50 dla wampirów czy jak? – Alice nie mogła ukryć zdziwienia. Z wrażenia, aż lekko się podniosła oraz uszczypnęła na znak czy na pewno nie śni. Chociaż śnic i tak nie mogła, bo jest wampirem, ale w tym momencie naprawdę była zdziwiona.
- Coś dziwnego w tym, że chcę Ci pomóc? Poprowadźmy to razem. Będzie szybciej i mniej stresu. – zaoferował się Emmett.
- Hm… Czy te oczka mogą kłamać – podpuszczała go, aby upewnić się, czy na pewno chce jej pomóc. Jego oczy zaczęły błyszczeć srebrnym blaskiem, że przekleństwem Alice byłoby odmówienie propozycji przyjaciela.
- Zgoda. Zacznij od mowy początkowej. Pamiętaj, że zespół nazywa się ‘The Sun’…- tłumaczenie Alice przerwało głośne trzaśnięcie drzwiami oraz porywczy śmiech dwóch osób. Taaak… to z pewnością Jasper i Bella, zawsze robią takie głośne wejścia. Krótkowłosa spojrzała na wiszący zegarek wskazujący dokładnie południe. Emmet z Alice nasłuchiwali kroków nowoprzybyłych. Mężczyzna z impetem położył się na kanapie i głośno westchnął.
- Chyba będziemy musieli przenieść to na później, coś mam wrażenie, że zaczną się dzikie opowieści. – powiedział wampir po chwili namysłu, po czym cicho się zaśmiał.
- Nie zapominaj, że musimy wybrać się jeszcze do centrum. Moja szafa z ubraniami jest taka przestarzała, musimy choć trochę przypominać ludzi na tym koncercie. – zachichotała Alice na co Emmett uśmiechnął się do niej promiennie. Jak ona lubiła ten uśmiech, zawsze w duchu się z niego tak bardzo radowała. Nie było im jednak długo pisane cieszyć się sobą sam na sam, bo właśnie w tym momencie otwarły się drzwi salonowe.
- Witajcie! Jak tam przygotowania do koncertu? – zagarnęła Bella kładąc się na kanapie tuż obok przyjaciółki.
- Marnie… Beznadziejnie… nic nie mam.
- To może…
- Spokojnie, ja już jej pomogę, a wy jedźcie lepiej na te zakupy. Wybaczcie, ale wiecie, jak ja tego nie lubię. – wtrącił szybko Emmett przerywając wypowiedź Belli.
- To ja pojadę z wami. Męski oko tez jest przydatne przy wyborze galanterii – zaproponował radośnie Jasper.
Bella spojrzała prosto w oczy blondyna, które rozumiała i wiedziała, że nie chodzi tu tylko o męskie oko w dobieraniu wieczorowego stroju. Spojrzenie ich obojga było tak wymowne, że sama Alice zaczęła się domyślać, że przyjaciele mają jakąś sprawę do załatwienia. Jedynie Emmett pogrążony w myślach i zajęty zupełnie czym innym żył w błogiej nieświadomości.
- Spotkaliście może gdzieś Edwarda? Szukam go od samego rana, nie wiecie gdzie może się podziewać? – dziewczyna o krótkich włosach próbowała na tą chwilę odwrócić temat od uwagi i delikatnym sposobem ich zagadać.
- Nie, nie widzieliśmy, może gdzieś się zasiedział. – odpowiedziała młoda wampirzyca za obojga i znacząco spojrzała na chłopaka stojącego tuż obok niej.
- Proponuję zebrać się do galerii, tymczasem ty Emmett zajmiesz się planowaniem przyjęcia- krótkowłosa wstała z kanapy obdarowując przyjaciół bogatym, pełnym słodyczy uśmiechem.
~~***~~
Powietrze lekko drgało, nad Forks nadciągały kolejne, szare chmury. Znowu niebo przygotowywało mieszkańców na kolejną ulewę. Centrum handlowe znajdowało się dość daleko od posiadłości Cullenów, dlatego podróż do celu zajęła około godziny.
- Mieszkamy na totalnym zadupiu wam powiem. – podsumowała Bella przechodząc alejką drogich, markowych sklepów.
- Chyba powoli zaczynam się z tobą zgadzać – odparła Alice wzrok wlepiając w gablotki z ubraniami.
Droga, którą aktualnie przechodziły trzy blade postacie była oświetlona z obu stron. Tak samo po każdej Az nich znajdowały się ławki. Najbardziej jednak rzucające się w oczy były błyszczące stroje na witrynach sklepowych. Mimo, że rażące kolory sprawiały zawroty głowy, nigdy nie narzekały na brak kupujących. Brokat górował, oblegał każdą witrynę.
- Poszukajmy może czegoś na uboczu. Chcę wyglądać jak człowiek, a nie jak tania suka ubrana w najbardziej drogim sklepie jakim jest to możliwe. – oznajmiła Alice dość głośno, bo kilka dam w futrach z małymi torebeczkami z pieskami spojrzały na dziewczynę z pogardą cicho coś do siebie mrucząc.
Tutaj w Forks, a w szczególności w pobliżu centrum handlowego ludzie są nienagannie poubierani. Kobiety w futra, natomiast mężczyźni w dostojne garnitury. Nie można im też zarzucić jakiegoś nieprzyzwoitego zachowania, bo każdy z nich dba o swój wizerunek najlepiej jak tylko potrafi.
Trzyosobowa ekipa skręciła w ciemniejszą uliczkę. Tłum miasta zmalał i zrobiło się nieco ciszej. Sklep po prawej stronie ulicy wyglądał dość obiecująco jak na takie okazje na jakie zamierzają kupić kostium.
- Chodźcie tu, wygląda dość ciekawie. - zaproponowała Alice.
- Wolisz spodnie, czy sukienkę? – dopytywała Bella już po przechodzeniu na drugą stronę.
Sklep nie wydawał się za wielki, jednak jego rzeczywiste kształty pozytywnie zaskoczyły przybyłych.
- Rozejrzę się za garniturem dla Emmett, a wy poszukajcie dla mnie jakiejś sukienki – zasugerowała Alice udając się na męską część z ubraniami.
- Dobrze, tylko nie przesadzaj z tą powagą, on tez musi czuć się w tym dobrze.
- Tak, tak. Wiem. – zapewniła przyjaciółkę i odeszła.
- Chodź, pomożesz mi. – Bella zwróciła się w stronę Jaspero.
- Nie wiem czy będę potrafił, ale widzę tu coś co mogłabyś przymierzyć. Coś czuję, że będziesz w tym świetnie wyglądać. – wysunął ręce pokazując w oddali przy kasie czerwoną sukienkę.
- To się zaraz okaże. – oboje udali się razem do przebieralni ze wskazaną sukienką.
- Trzymaj, na pewno będzie na ciebie pasować. – podał Bells do rąk kostium puszczając jej w międzyczasie perski oczko.
Bella powoli zaczęła rozpinać bluzkę, kiedy poczuła delikatne ręce na swoich biodrach.
- Ćśś… tylko bez paniki. Pozwól, że sam to zrobię. – obrócił się przodem do ciemnowłosej, aby dokładnie widzieć jej oświetloną twarz. Oczy jej się skrzyły swobodnym blaskiem, a ciało delikatnie drżało. Widać było, że się przestraszyła. Dlaczego? Z powodu tego, że ją dotykał? Taktownie odpinał każdy guzik. Kiedy już ostatni został odpięty Bella westchnęła.
- Mogę coś zrobić? – zapytał po długiej, głuchej ciszy.
Ona w pełni nieświadoma zgodziła się na ślepo. Nie przypuszczała, że chłopak wobec niej będzie tak otwarty. Jeszcze przed przemianą nie mógł podać jej ręki, bo bał się, że ją skrzywdzi, ale teraz, kiedy jest już bezpieczna, bo nie ma serca, ani krwi może zbliżyć się do niej jak tylko chce.
Jasper klęknął przed dziewczyną, aby rozpiąć pasek spodni. W tej chwili jego twarz znajdowała się na wysokości brzucha młodej wampirzycy. Przejechał delikatnie ręką w okolicach pępka z wielkim rozmachem, po czym zaczął delikatnie pieścić i całować jej podbrzusze. Bella pisnęła z rozkoszy. Aczkolwiek dalej stała nieruchomo wpatrując się w lustro, jedynie oczami śledząc każdy ruch Jaspero. Szybki numerek w szatni? Nie… za wcześnie.
Zsunął z niej spodnie, została w samych majtkach i staniku. W tej chwili mógł podziwiać blade, ale proste nogi Belli, które delikatnie zawinęły się, aby łono niespecjalnie rzucało się w oczy. Nie mogła pozwolić sobie na więcej. Jej pragnienie wzrastałoa z każdą chwilą, ale nie wyobrażała sobie uprawiania seksu właśnie w taki miejscu.
- Pocałuj mnie… - wydusiła.
Blondyn wstał, ujął ciemnooką w talii i przybliżył się do niej znacząco uchylając językiem wargi. Jego oddech był chłodny. Nosy subtelnie się stykały lekko ocierając się o siebie. Bella uchyliła wargi szerzej, aby móc poczuć głębię pocałunku. Jasper natychmiast zareagował wsuwając język jeszcze głębiej. Podniecenie ciemnookiej wzrastało z każdą sekundą. Lodowate dłonie Jaspera wodziły po nagim brzuchu Belli zataczając koła.
- Kurwa, co ty… co… - nie umiała wydusić z siebie słowa. Blondyn na chwilę wyrwał się z pocałunku przybliżając kobietę do drzwi szatni.
- Nic nie mów, nie zrobię ci krzywdy. – powiedziawszy to twarzą skierował się ku bladej szyi Izabelli. Miękkie wargi chłopaka sprawiały, że zaczęła ciężko dyszeć. Nie było to największym ich pragnieniem, bo wiedzą, że nie mają zbyt wiele czasy. Oczy Belli świeciły się tak promiennie, a ciało jak na wampira było rozgrzane.
- Bella! Bella! – usłyszeli zza szatni wołanie Alice. Natychmiast oderwali się od siebie z wielkim niesmakiem. Takie przyłapanie ich nie byłoby miłe.
- Ubieraj szybko tą sukienkę. – rozkazał Jasper. Dziewczyna bezzwłocznie zareagowała i szybko sięgnęła po strój znajdujący się na wieszaku.
~~***~~
- Wyglądasz cudnie! Mam nadzieję, że na mnie będzie leżała podobnie – zaapelowała Alice tuż po wyjściu z szatni swojej przyjaciółki – zdaje się, że mamy podobne rozmiary, chodźcie do kasy.
- Dobra, przejdźmy się za chwilę może do pobliskiego parku na ławkę? – zaproponowała Bella.
- O tak, świetny pomysł. – odparł trochę sztucznie chłopak za co młoda wampirzyca skarciła go podłym wzrokiem.
Na dworze było już ciemno. Granatowe niebo oświetlała jedynie pełnia księżyca. Kto by pomyślał, że tak szybko zrobi się ciemno. Ludność na alei zmalała, robiło się coraz ciszej i chłodniej.
- Kupiłaś garnitur? – zapytała Bella.
- Tak, tak. Chodźcie tam. – pokazała ławkę w pobliżu stawu.
- Alice… zaczyna mnie zastanawiać, czy psy czegoś nie knują… - zaczął nieśmiało Jasper – nie opowiadasz nam ostatnio o swoich wizjach. Masz coś o czym nie możesz nam powiedzieć?
Na te słowa krótkowłosa spuściła głowę zasłaniając twarz rękami.
- Gdybym miała wam coś do powiedzenia, powiedziałabym… - kłamała.
- Kurwa! Alice, przestań, że pierdolić!
- Zaczęło nas zastanawiać na polowaniu, dlaczego Jackob był tak spokojny widząc nas dwoje, głodnych i wściekłych wampirów – wytłumaczyła spokojnie Bella widząc przestraszoną twarz przyjaciółki.
- Nie możemy, kurwa na ciebie liczyć? Nie chodzi tu tylko o nas! O wszystkich! – ciągnął dalej Jasper.
- Nie o to chodzi. Dobrze wiecie, że zawsze wam o wszystkim mówię, ale gdybym teraz wam coś powiedziała, mogło by wam grozić niebezpieczeństwo. Sama dokładnie nie wiem co jest grane… Ale nie mogę wam nic więcej powiedzieć. Musicie po prostu pilnować granicy, proszę was o to, nie próbujcie jej drugi raz przekroczyć.
- O nie… powiedz nam o swojej wizji, wiesz, że jesteśmy w stanie ją przekroczyć, aby chociaż dowiedzieć się tylko jaka była twoja wizja. – zaszantażowała ją Bella.
- Edward… nie wiem co z nim, ale zaczyna mi się nie podobać to jego długie nie przychodzenie do domu. Widziałam go w wizji, jakieś… krzywoprzysięstwo.
Wszyscy bacznie na siebie spojrzeli niedowierzając lekko temu co mówiła Alice.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Więc tak. Zacznę o tego, że jestem w głębokim szoku. Jasper i Bella? Nie, nie, nie. A Alice? Moja mała, słodka, chochlikowata Alice? Ona z tymi swoimi wizjami powinna to wszystko wiedzieć. Ale okey, nie czepiam się. Zastanawia mnie tylko co z Edwardem. I jakim cudem Bella tak szybko z niego zrezygnowała, skoro była w nim tak zapatrzona jak cielę w malowane wrota?! Wspomnę również, że zauważyłam kilka błędów interpunkcyjnych i braku ogonków i zmiękczeń, ale już nie chce mi się tego szukać, wybacz. xD Podobało mi się, to na pewno. Mój rozdział może pojawi się nawet dzisiaj, jeżeli nikt nie przeszkodzi mi w dokończeniu go, bo zostało mi jeszcze tylko troszkę. (Oh, Itaś, Itaś <3) No nic, pozostaje mi tylko czekać na kolejny rozdział, który, mam nadzieję, nie mniej mnie zaskoczy. xD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
AjEmPiekuo.
U mnie pojawił się pierwszy rozdział. Jeżeli masz ochotę, to zapraszam. ; )
OdpowiedzUsuńKiedy bedzie nastepna natka? nie moge sie doczekac
OdpowiedzUsuń